Zauroczona Pszczyną

Pszczyna, to niewielkie miasto w województwie śląskim, leżące w Kotlinie Oświęcimskiej. Do niedawna Pszczyna kojarzyła mi się jedynie z Zagrodą Żubrów, o której wielokrotnie słyszałam, teraz także z cudowną starówką, na której rosną platany, a także z rewelacyjnym jedzeniem w restauracji „Frykówka”, która mieści się w zadbanej, barokowej kamienicy tuż przy rynku.

Pogoda była boska, więc nie wchodziliśmy do środka. Usiedliśmy przy jednym ze stolików na zewnątrz. Czysto, schludnie, elegancko, ale przez przegięcia. Sympatyczny kelner z niewymuszonym uśmiechem podał nam kartę. Spodziewałam się typowo śląskiej kuchni, jednak ku mojemu zaskoczeniu były też bardziej neutralne potrawy i wszystko w naprawdę przyzwoitych cenach. Ciekawi smaków, zamówiliśmy frykuśną Wodzionkę, która kilka lat temu otrzymała wyróżnienie na I Festiwalu Pszczyńskich Maszkietów, Sałatkę Lady D, Królewskie krewetki i zestawy dla dzieci.

Powiem krótko – WOW! Tak idealnie doprawionych i przygotowanych potraw dawno nie jadłam. Myślę, że niejedna restauracja mogłaby pozazdrościć takiego szefa kuchni. No i jeszcze sposób podania, który bardzo nas zaskoczył. Wszystko dopracowane i wypieszczone.

frykowka2

Gdyby nie przypadek, który sprawił, że zamiast biegać po Wiedniu, znalazłam się w Gliwicach i w pobliskich miejscowościach, pewnie bym tu nie przyjechała. Śląskie od zawsze kojarzyło mi się z kopalniami, brudnymi twarzami górników, którzy umęczeni ciężką pracą nie mają siły na uśmiech, ze zniszczonymi budynkami, brakiem zieleni i ciężkimi potrawami. I pomyśleć, że tyle lat żyłam w błędzie! Owszem, kopalnie są, ale ludzie są niezwykle radośni, serdeczni i pomocni, są tu piękne, zadbane parki i mnóstwo zieleni, a jedzenie to nie tylko kluski, ale też i fantastyczne, wyszukane smaki.

frykowka3

Teraz mogę śmiało powiedzieć, że w te rejony na pewno wrócę!

Dodaj komentarz