Z wizytą w Tsong Kha Momo

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie, knajpka co Tsong Kha Momo zowie się…

Aleja Jana Pawła II, ścisłe centrum, pawilony Muranów. Kojarzą je niemal wszyscy, nikt pytany jednak nie potrafił wskazać mi lokalizacji knajpki serwującej dania kuchni tybetańskiej. Nikt, chociaż miejsce istnieje od kilku lat! Gdyby nie metoda pantoflowa, też nie wiedziałabym o THM. Lokal jest zupełnie niewidoczny z zewnątrz, nawet teraz, gdy wiem gdzie jest, ciężko mi go wypatrzeć zza okna samochodu. Niemniej jednak warto zadać sobie nieco trudu…

Tsang Kha Momo to mały lokal, prowadzony przez miłych i zawsze uśmiechniętych Tybetańczyków, którzy chętnie chętnie odpowiadają na pytania i doradzą w wyborze odpowiedniego dania.

Wystrój lokalu jest bardzo prosty, rzec by można nieco kiczowaty. Żółte ściany zdobi flaga Tybetu, złote myśli Dalajlamy oraz piękny wielki plakat Lhasy, stolicy Tybetu. Kilka stolików, obok tapicerowane krzesła, w tle zawsze relaksujące dźwięki tybetańskiej muzyki. Zdecydowanie nie jest to miejsce na romantyczną kolację czy spotkanie biznesowe, idealne za to na szybki lunch.

tsong-kha1

Smak Tybetu od wewnątrz, fot. Joanna Schrade

tsong-kha2

tsong-kha3

Co w menu? spory wybór pierożków gotowanych na parze zwanych „momos”: z wołowiną i selerem naciowym, wieprzowiną i kapustą, kurczakiem i marchewką, jajkami i pomidorami, soczewicą (dali), ze szpinakiem i żółtym serem, indykiem i grzybami mon, ziemniakami i pomidorami, warzywami oraz krewetkami i selerem naciowym. Cena jak na Warszawę jest rozsądna, 14 zł za 10 sztuk. Podczas kilku wizyt w Tsong, spróbowaliśmy wszystkich smaków, najbardziej smakowały nam wersje z wieprzowiną i kapustą, krewetkami i selerem naciowym oraz z soczewicą. Jeśli nie wiemy na który smak się zdecydować, warto poprosić o mix, każdy z innym nadzieniem. „Momosy” wyrabiane są na miejscu, ciasto jest świeże, dobrze sklejone, podawane w bambusowych koszyczkach wraz z sosem – do wyboru delikatny na bazie sosu sojowego lub ostry. Naprawdę bardzo smaczne. Dostajemy też talerz i sztućce plastikowe! ???…

W stałym menu znajdują się także sałatki: kim-chi, z alg morskich, wakame lub ogórek z czosnkiem, za każdą z nich zapłacimy 6 zł. Są tu także i zupy: Thenthuk, Bod-Thuk, Kim-Chi i Mog Thuk. Cena 13 zł, porcja bardzo duża. Do tej pory próbowaliśmy tylko zupy Thenthuk, jednej z tradycyjnych potraw kuchni tybetańskiej. Thenthuk wyglądem przypomina nieco zupę pomidorową, jednak smakuje nieco inaczej, w zasadzie ciężko określić jej smak. Nieco tłusty bulion ze sporą ilością warzyw (smaczne i przyjemnie chrupiące), mięsa i ręcznie robionym makaronem (pycha!!) jest całkiem smaczny, choć brak w nim wyraźnego smaku. Zupa jest syta, rozgrzewająca i cholernie gorąca, trzeba uważać! Podana, w głębokim plastikowym talerzu i równie plastikową łyżką…

tsong-kha4

zupa Thenthuk, fot. Joanna Schrade

Co zwróciło naszą uwagę? Mimo idealnej lokalizacji lokalu, niemal zewsząd otoczonej biurowcami, za każdym razem w porze lunchu byliśmy jedynymi miejscowymi. Resztę „klientów” stanowili Tybetańczycy, co sprawiało, że czuliśmy się nieco, jakbyśmy wchodzili do czyjegoś mieszkania a nie do restauracji (baru).

Tsong Kha Momo Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Dodaj komentarz