Z wizytą w Sushi Bistro

Kuchnia azjatycka, szczególnie japońska nie znudzi mi się chyba nigdy, dlatego też, kiedy dostałam zaproszenie do restauracji Bistro Sushi, ucieszyłam się ogromnie. Nowe, nieznane mi wcześniej miejsce, a więc i nowy sushi master, a co za tym idzie – nowe smaki – oj tak, to lubię!

Późnym popołudniem, przedzierając się przez zakorkowaną Warszawę, dotarliśmy do Ursusa, gdzie w jednym z lokali użytkowych bloku mieszkalnego mieści się niewielka „suszarnia”. Bistro Sushi odnaleźliśmy bez problemu, podobnie jak bez problemu zaparkowaliśmy auto, a to wcale nie taka oczywista sprawa.

Lokal niewielki, z zaledwie trzema stolikami, co daje wrażenie miejsca nastawionego na dowóz jedzenia, a nie konsumpcję na miejscu. Całość urządzona w przyjemnym, białym kolorze, co akurat bardzo lubię, do czystości też nie można się przyczepić. Niestety ogólny wystrój bardzo rozczarowuje – ściany zdobią przypadkowe obrazki, zupełnie niepasujące do restauracji serwującej dania kuchni japońskiej, na „ladzie” stoją kaktusy, na parapecie znalazło się wprawdzie miejsce na dwa drzewka bonsai, od których uwagę odwracają niestety dwa lampiony ze świeczkami elektronicznymi! Oj słaaaaaaabe to pierwsze wrażenie…

4

7

10lokal Bistro Sushi, fot. Joanna Schrade

Papierowe podkładki na stole stanowią menu. Krótko, zwięźle i na temat. Zamawiamy „Bistro mania set”, pierożki gyoza z kimchi oraz dzbanek herbaty ryżowej, która jak się okazuje w lokalu jest, trzeba tylko o nią poprosić 😉

Cenna okazuje się także informacja – do zestawów sushi dodawana jest sałatka, imbir i sos sojowy! To tak, jakby pisać, że do futomaków dodaje się ryż… No nie – Asia! znów się czepiasz!

8

Na sałatkę wakame dodawaną do zestawu nie czekamy długo. Przyjemna, smaczna z dobrze doprawionym sosem, choć mam wątpliwości do świeżości ogórka… No nic, pewnie się czepiam, ale wrażenie oszczędności wystroju restauracji sprawia, że zastanawiam się, czy nie przełoży się ono na oszczędność składników…

1

Czas na pierożki. Wow! Czego jak czego, ale wakeme, na których położono zawiniątka tu nie żałowali! Do tego sos podany z fikuśnym kwiatku zrobionym z ogórka. I tu znów nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ów ogórek to pierwszej świeżości już nie jest. Doceniam zdolności osoby, która takie warzywne ozdoby potrafi zrobić, niemniej jednak zwykła miseczka byłaby zdecydowanie lepszym pomysłem.

5pierożki gyoza z kimchi, fot. Joanna Schrade

Kelnerka przynosi dzbanek herbaty i cztery… hmm no właśnie – szklane świeczniki! Jak długo żyję przyznam, że z czegoś takiego to jeszcze nie piłam!

2

3herbata z ryżem w Bistro Sushi, fot. Joanna Schrade

Czas mimo to mija nam przyjemnie – słuchamy teledysków wyświetlanych na telewizorze, dzieciaki uzupełniają kolorowanki i bawią się zabawkami znalezionymi w kąciku dla dzieci. I tu duży plus, że mimo braku miejsca na dodatkowe stoliki, pomyślano o stoliku dla najmłodszych.

Na stole pojawiają się w końcu dwie obrotowe, drewniane tace z przeróżnymi rodzajami japońskich specjałów. Ten widok zawsze mnie cieszy – kolorowo i różnorodnie – futomaki, California maki, Dragon maki, hosomaki. Yummy!

6Bistro mania set. fot. Joanna Schrade

Ruloniki dobrej wielkości, poprawnie przyrządzone, ryż dobrze sklejony, imbir świeży, czego nie można powiedzieć o wasabi, jakby lekko zwietrzały. Ogólnie smaczne, choć bez szaleństw.

Sushi mastera niestety nie miałam okazji zobaczyć, wszystkie potrawy przyrządzane są za drzwiami…

Cóż mogę powiedzieć – byłam, zjadłam, sentymentu nie będę czuła.

Sushi Bistro Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Jedno przemyślenie o “Z wizytą w Sushi Bistro

Dodaj komentarz