Trzecia edycja biegu On The Run i podwójna wygrana

On the Run to jeden z takich biegów, w których uczestnik wygrywa podwójnie. Pierwsza wygrana następuje na długo, zanim rozpoczną się zawody i jest nią możliwość udziału w biegu. Z racji tego, że bieg odbywa się w parkowych alejkach Łazienek Królewskich, liczba zawodników ograniczona została do minimum, zaledwie 400 miejsc. Nie pamiętam dokładnie w jakim czasie rozeszły się pakiety w styczniu i lutym, bo tym razem limit miejsc wyczerpany został w 9 minut i 57 sekund!

Trzecia edycja On the Run zaskoczyła. Przede wszystkim zmieniła się trasa, choć dystans pozostał ten sam, 5 km. Dwie pierwsze edycje to trasa płaska, z nastawieniem na efekty wizualne, w postaci  iluminacji świetlnych. Tym razem trasa była już nieco wymagająca z oprawą wizualno-muzyczną. Długi podbieg niemal od razu po przekroczeniu linii startu, niejednemu podniósł tętno już na początku biegu. Miłym akcentem z kolei, okazał się ubrany na biało Pan, grający na równie białym fortepianie utwór Chopina, pod białym namiotem. Dalej już było z górki, i to dosłownie.

on-the-run-marzec3

Organizacja po raz trzeci rewelacyjna! Trasa niemal w całości otaśmowana, z oznaczeniami co 1 km. Wolontariusze i sanitariusze rozmieszczeni co kawałek. Na mecie piękny medal, folia termoizolacyjna, zamiast wody izotonik w super bidonie, a także ciepła herbata lub czekolada do pica.

Miłym zaskoczeniem okazał się także posiłek regeneracyjny w postaci makaronu z warzywami w sosie pesto. I tu cieszy najbardziej fakt, że było to danie uniwersalne. Zazwyczaj posiłek stanowi zupa gotowana jak sądzę na mięsie lub inne danie z dodatkiem mięsa, a z racji tego, że coraz więcej osób przechodzi na dietę wege, niestety ciepłym posiłkiem rozgrzać się nie może.

Mam nadzieję, że za miesiąc poszczęści mi się po raz czwarty i znów pobiegnę.

on-the-run-marzec2

Dodaj komentarz