On The Run – relacja

Bez dwóch zdań – absolutnie najfajniejszy i najlepiej zorganizowany bieg w jakim do tej pory brałam udział!

On The Run to pierwszy i jak mówią organizatorzy nie ostatni bieg nocny, wiodący alejkami Łazienek Królewskich. Miejscami oświetlona iluminacjami świetlnymi przypominającymi historycznych spacerowiczów, miejscami reflektorami z poziomu ziemi, a miejscami czołówkami, które każdy z uczestników otrzymał w pakiecie. Wszystko to wyglądało jak bajkowy bieg świetlików, coś pięknego! Start odbył się punktualnie o godz.20:30 i poprzedzony był krótką, ale rytmiczną rozgrzewką.

on-the-run-styczen1    on-the-run-styczen3

Przed organizatorami chylę czoła, gdyż zadbano tu o szczegóły, których jednak czasem brakuje na biegach masowych. Czuwający nad bezpieczeństwem wolontariusze i sanitariusze ustawieni byli co kawałeczek, dzięki czemu w razie jakiegokolwiek wypadku reakcja byłaby natychmiastowa. Tuż za linią mety niezwykle sprawnie wieszane na szyjach były piękne medale, kawałek dalej wolontariusze nakładali na ramiona medalistów (niczym maratończykom!) folię termoizolacyjną (z czym spotkałam się po raz pierwszy na tak krótkim dystansie). Pod namiotami czekały izotoniki i woda, a także gorąca herbata i czekolada do picia. Zaskoczyły mnie także namioty, pod którymi przy gazowych lampach grzewczych można było się ogrzać! Wow!

on-the-run-styczen4

Atmosfera CUDOWNA i gorąca, mimo dość chłodnego wiatru.

Dodam jeszcze, że całkowity dochód ze sprzedaży cegiełek (czyt. pakietów startowych) przeznaczony będzie na cel charytatywny, wskazany przez Fundację PGE, głównego partnera biegów.

on-the-run-styczen5

Szczerze nie mogę doczekać się kolejnych zapisów na drugą edycję On The Run, który zaplanowany jest na luty!

Ja będę na pewno, a Wy?

2 przemyślenia o “On The Run – relacja

Dodaj komentarz