Parkrun na Pradze i Dzień Kobiet

Z perspektywy tych moich xxx  lat, widzę, że wszystko się zmienia. Co chwilę ktoś wymyśla coś nowego, wszędzie gdzieś, coś się zmienia. Czasami na lepsze, czasami na gorsze, ale postęp jest. Niekiedy to człowiek za tymi zmianami po prostu nie nadąża. No weźmy na przykład taki 8 marca, Dzień Kobiet, choć dla niektórych to święto komunistyczne i nie ma co świętować. No ale jest to jednak mniejszość. Większość świętuje… Panowie przykładają się i albo przygotują śniadania do łóżka (a może nawet wszystkie posiłki w tym dniu, pozwalając, by Kobieta mogła choć raz nic nie robić), albo ustawiają się w mega kolejkach, by wydać 40 zł za bukiet tulipanów i niby z zaskoczenia wręczyć je płci pięknej (swoją drogą, uważam to za totalne przegięcie, by cenę bukietu podnosić z 25 do 40 zł, a tak właśnie wynika z moich obserwacji, tym bardziej, że uwielbiam tulipany i zawsze ich wypatruję, gdy tylko nadchodzi sezon).

Cóż robią kobiety? Robią sobie makijaż (który robią codziennie, bo jak można inaczej), przywdziewają swoje ulubione, wygodne ubrania (bielizna, skarpetki, koszulka, bluza, spodnie i buty !!) i co? Wcale nie idą na kawkę czy do kina (szczególnie w takim odświętnym stroju), tylko jadą na trening 🙂 Tak się teraz świętuje! Kawka i obiad przygotowane przez płeć męską muszą poczekać 🙂

Tak się złożyło, że akurat w tym roku, Dzień Kobiet przypadł w sobotę, kiedy to odbywają się biegi Parkrun.

Parkrun, to cykliczne biegi z pomiarem czasu na dystansie 5 km, które odbywają się w każdą sobotę, o stałej godzinie 9:00. Biegi te organizowane są w wielu miastach nie tylko w Polsce, ale też i za granicą. Udział w nich jest bezpłatny, wymaga jednak wcześniejszej rejestracji. Każdemu kto zarejestruje się na stronie http://www.parkrun.pl/ przydzielany jest indywidualny numer identyfikacyjny, który obowiązuje na wszystkich biegach, organizowanych w ramach Parkrun. Wystarczy taki numer (znajduje się na nim numer, imię i nazwisko i kod kreskowy) wydrukować, najlepiej zalaminować, aby się nie poniszczył i zabierać ze sobą. Jest to świetny sposób, by samemu sprawdzić swoje możliwości, szczególnie, gdy planujemy swoje pierwsze starty w prawdziwych płatnych zawodach na takim dystansie. Jest to też doskonała okazja, aby pościgać się z innymi. Poziom biegaczy jest zróżnicowany. Najlepsi, 5 km trasę pokonują w zaledwie 17 minut, ostatni 40 a nawet i więcej. Te 17 min na mnie robi wrażenie…

8 marca, w Parkrunie udział brałam po raz pierwszy. Zaskoczyła mnie atmofsera. Wszyscy mili, serdeczni, uśmiechnięci. Organizacja na dobrym poziomie, wolontariusze oznaczeni i widoczni. Wbiegając na metę jeden wolontariusz skanuje nasz numer identyfikacyjny, drugi daje token, z którym przechodzimy do trzeciego wolontariusza, który za pomocą czytnika, skanuje nasz numer z numerem z tokena. Wyniki zapisywane są  w profilu użytkownika i przesłane na podany podczas rejestracji adres mailowy. Taki bynajmniej powinien być schemat biegu i wbiegu na metę, czasami jest jednak inaczej. Wielu uczestników ostatniego biegu na warszawskiej Pradze narzekało, na błędne oznaczenie czasu i błędną lokatę w rankingu. W moim (i nie tylko moim) przypadku, był problem z odczytem wydrukowanego kodu indywidualnego i numeru z tokena, przez co nasze kody i nazwiska zapisywane były na kartce, a na lokacie widniejemy jako nieznani. A że tych nieznanych trochę jest, ciężko się zorientować, którym nieznanym się jest.

Mimo to było bardzo fajnie, pogoda iście wiosenna, choć wychodząc z domu nic tego nie zapowiadało i ubrałam się zdecydowanie za ciepło… Panowie obdarowali wszystkie przybyłe kobiety pięknymi tulipanami. Na koniec wspólne pamiątkowe zdjęcie.

Był to mój pierwszy tego typu bieg i na pewno nie ostatni.

 

p/s Podziękowania dla naszej trenerki Doty, za przygotowanie nas do biegu, wodę na mecie i przepyszne ciasteczka.

Dodaj komentarz