Zimowy poncz bezalkoholowy

Nie ma co marzyć, że jutro będzie wiosna. Nie będzie i tyle!  A ja tak nie lubię zimna! Wymyślili jakieś cudowne okulary, które mają sprawić, że w ciągu 2 godzin człowiek będzie wyspany, to może i ktoś wymyśli jakieś magiczne ustrojstwo, które pozwoli osobom takim jak ja – ciepłolubnym, ominąć jakoś jesień i zimę i obudzić się wiosną?

Póki co nikt na to nie wpadł, więc jakoś trzeba sobie radzić i ogrzewać się czym się da i jak się da.

Wyciągnęłam sobie z szafki ciepły koc. Od razu przyjemniej. Do tego „Ultramaratończyk” Deana Karnazesa, którego właśnie zaczynam czytać oraz kubek z rozgrzewającym ponczem! Full wypas 🙂

Przepis bardzo prosty:

  • 2 l zimnej wody
  • kilka ziarenek goździka
  • 1/3 kory cynamonu
  • 1 świeży imbir (ok. 5 cm)
  • 2 kwaśne jabłka
  • 1 cytryna
  • 1/2 pomarańczy
  • 1 łyżeczki stewii (lub miód jeśli możecie)

Do garnka z zimną wodą wrzucamy goździki, korę cynamonową, obrany i pokrojony na kilka kawałków imbir. Gotujemy ok. 40 minut na małym ogniu. Dorzucamy pokrojone w plastry cytryny i pomarańczę (nie obieramy ze skórki, należy jednak pamiętać, aby owoce te wcześniej porządnie umyć, gdyż często ich skórki są po prostu gorzkie) oraz jabłka. Gotujemy jeszcze 20 minut. Na koniec dodajemy stewię lub cukier.

Taki bezalkoholowy poncz pity na ciepło świetnie gasi pragnienie, a na gorąco fantastycznie rozgrzewa.

No! i byle do wiosny 🙂

Dodaj komentarz