Wspomnienie dzieciństwa… Andrut

Andruty to zdecydowanie czasy mojego dzieciństwa. Kilka dni temu byłam u przyjaciół, u których nawet najzwyklejsze spotkanie zawsze przekształca się w świetną imprezę pogaduchowo- wyżerkową. Fajnie jest czasem być czyimś gościem i zamiast gotować dla innych, pozwolić by inni ugotowali coś dla Ciebie. No czułam się niemal jak królowa, jedynie koronę w domu zostawiłam 😉 A tak na poważnie…były andruty!!

Andruty…Oj tak! Kalorie, kalorie i jeszcze raz kalorie. Zdecydowanie nie jest to deser dla osób będących na diecie, szczególnie odchudzającej. Mało tego! Od samego patrzenia człowiek przybiera na wadze!

Ponieważ moi domownicy domagali się czegoś „na ząb” wpadłam na pomysł, że zrobię andruta według przepisu Joli. I chociaż ze składników mogę jeść jedynie masło i kakao to oczywiście przegrałam z moją „silną” wolą i wszamałam dwa kawałki. Biegacz co to powinien być na diecie, jak widać też ma chwile słabości…oby nie za często…

potrzebne nam będą:

  • 1 opakowanie wafli Andrut
  • 1 kostka masła
  • 1,5 szkl mleka w proszku (nie w granulkach)
  • 1/2 szkl mleka
  • 1 szkl cukru
  • 2 łyżki kakao

Masło topimy w małym rondelku, dodajemy cukier i kakao. Dokładnie mieszamy i zdejmujemy z palnika. Dodajemy ciepłe mleko i mleko w proszku. Mieszamy tak długo, aż nie zostanie żadnej grudki. Warto tu użyć miksera. Całość zagotowujemy aby masa zgęstniała. Tak powstałą masą smarujemy andruta. Układamy warstwami.

 

Jedno przemyślenie o “Wspomnienie dzieciństwa… Andrut

Dodaj komentarz