Nie samymi sałatkami człowiek żyje…

No właśnie! Nie samymi sałatkami człowiek żyje. I chociaż lubię sałatki w różnych wersjach, to lubię też makarony, choć nie zawsze tak było. Kiedy byłam mała, mama co jakiś czas robiła nam spagetti. Wszystko inne w jej wykonaniu było przepyszne, ale makaron zupełnie jej nie wychodził. Nie dość, że rozgotowany to jeszcze ten „sos” tzw. zasmażka, którego smak pamiętam niestety do dzisiaj. Mąka, masło i przecier pomidorowy. Blee…

Przez długi czas miałam wstręt do klusek, a wychodząc do włoskich knajpek, także tych, w których specjalnością były makarony, jako jedna z nielicznych w lokalu zamawiałam pizzę. No i któregoś dnia przełamałam się. Wow! To było to!

Zaczęłam sama eksperymentować i robić je w różnych wariacjach. Cieszy mnie też to, że mama nauczyła się robić kluchy al dente, a przede wszystkim porządne sosy.

Dzisiejsza propozycja:

  • 1 opakowanie średnich krewetek np. Vannamei
  • łyżeczka masła klarowanego
  • 2 ząbki czosnku
  • pomidory i przecier pomidorowy (lub pomidory z puszki)
  • sól, pieprz
  • mięta pieprzowa
  • makaron żytni (można tu wykorzystać każdy inny, ja z racji choroby używam żytniego)

Krewetki podsmażamy na maśle. Jeśli używacie mrożonych, przed podsmażeniem koniecznie trzeba je rozmrozić! (inaczej będą się gotowały w wodzie a nie smażyły). Przekładamy do miseczki. Gotujemy makaron. W międzyczasie przygotowujemy sos. Gotujemy pomidory (obrane wcześniej ze skórki), dodajemy trochę przecieru pomidorowego i wyciśnięty przez praskę czosnek. Solimy, pieprzymy, dodajemy poszatkowaną miętę pieprzową i ewentualnie zioła prowansalskie.

Ugotowany makaron odcedzamy, układamy na talerz. Polewamy sosem pomidorowym i dodajemy podsmażone krewetki. Całość można posypać świeżo startym serem np. parmezanem (oczywiście jeśli możecie jeść ser)

Obiad gotowy!

 

Dodaj komentarz