Zmiana planu dnia czasem wychodzi na dobre :)

Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie dnia, bez pobudki o 5:30 i śmiganiu kilku lub kilkunastu km w pogoni za wschodem słońca. Tak, tak, 5:30 am, a nie 5:30 pm!! Ja zdecydowanie do tych osób nie należę. Raz próbowałam o 7 am, to ledwo w drzwiach wyjściowych nie usnęłam. Dużo lepiej i przyjemniej biega mi się po zmroku. 8-9 pm to zdecydowanie jest moja pora 🙂

Dziś postanowiłam pozmieniać nieco swój rozkład dnia i około południa poszłam na trening. Nooooooo fajnie było!! O tej godzinie jakby ludzi mniej 😉 no i mogłam wybrać w końcu trasę, na którą nie zdecydowałabym się wieczorem. Trasa ogólnie bardzo fajna, z jednej strony ulica, z drugiej pola z ziemniakami, kukurydzą i kapustą, bez żadnych przejść dla pieszych, więc nie trzeba się zatrzymywać. Chętnie uczęszczana przez biegaczy, rowerzystów i rolkarzy. W sezonie jest tu tłoczno o każdej porze dnia. Jedyny jej minus, to brak latarni, więc wieczorkiem ciemno jest jak nie powiem gdzie. Nie ma co ryzykować.

Dzisiejsze założenie było takie, by zrobić 10 km spokojnym tempem i uwinąć się w godzinę. Udało się 🙂 Zdążyłam nawet przed deszczem , który po powrocie do domu rozszalał się na dobre 😉

Przed samym biegiem zrobiłam sobie energetyczny napój, którym posiliłam się także i po treningu. No i mam TĘ moc 🙂

Wieczorkiem idę z Jolą do kina na „Smak curry” i pewnie wcześniej na jakąś kawkę 🙂

kino1

Jedno przemyślenie o “Zmiana planu dnia czasem wychodzi na dobre :)

  1. 🙂 tak, tak różne pory treningu to ma znaczenie:)
    To napisz jutro recenzję Smaku Curry bo ja dopiero na 18.15 się wybieram więc będę wiedziała czy warto!??! dzięki z góry 🙂

Dodaj komentarz