Wielka sobota i…

Wczoraj umówiłam się z Kaśką, na wspólne 5 km. Chciałyśmy dotlenić się przed snem. Wyszło bardzo spontaniczne 10 km. Trening z tych trudniejszych bo nie dość, że duchota, to jeszcze ostry wiatr z każdej strony a na domiar złego pełne brzuchy. Trasa z tych urokliwych, po jednej stronie wprawdzie ulica ale za to z drugiej same pola, pola i jeszcze raz pola. Cisza i spokój. Z racji świąt sporo osób wyjechało, dzięki czemu trasa, na której szczególnie w weekend roi się od biegaczy, rolkowców i rowerzystów, teraz była pusta 🙂

bieg5

 

Babskie treningi mają to do siebie, że potrafią być nieprzewidywalne…

bieg6

Dodaj komentarz