Słowo pisane zobowiązuje

No właśnie! Gadać to sobie można do woli. Nieco inaczej wygląda sprawa, kiedy słowa zostaną gdzieś zapisane. No nie ma bata, słowa dotrzymać trzeba i już! Mieć postanowienie to jedno a zacząć je realizować to drugie. I często jedno z drugim totalnie się mijają. No ale od początku…

Biegam już od jakiegoś czasu. Początki były koszmarne a raczej koszmarna była moja kondycja. Pierwszy bieg miał być wokół osiedla. Myślę sobie, spoko przecież to kawałek. No i okazało się, że kawałek to niezły kawał, a spoko wcale nie było takie spoko, bo nie dałam rady przebiec 1 km bez zatrzymywania. Dyszałam jak lokomotywa, serce waliło szybciej niż kiedy szłam na swoją pierwszą w życiu randkę. Wróciłam do domu z koszulką przyklejoną do pleców, taką zwykłą bawełnianą, bo przecież skąd miałam wiedzieć, że powinny być dry. W domu chyba nawet butów nie zdjęłam tylko położyłam się na podłogę na znak rezygnacji. Przez kilka dni nawet przez myśl mi nie przyszło, aby spróbować raz jeszcze. Dobre 2 tygodnie minęły zanim podjęłam kolejną próbę. Uparłam się, że ten 1 km zrobię i już. Inaczej być nie mogło. Jednak tym razem nie leciałam jak szalona ile sił w nogach jak zrobiłam to za pierwszym razem, tylko spokojnie, pamiętając o tym aby oddychać (przy pierwszym biegu chyba o tym zapomniałam) a poza tym, wiedziałam już ile tak naprawdę ma 1 km. No i co? Dałam radę! Matuchno! Taaaaaaaaaaaaka dumna byłam!

Od tamtej pory staram się biegać regularnie, zazwyczaj co 2 dni. Oczywiście biegam już płynnie, mniej więcej w równym tempie, kilometraż zdecydowanie mi się zwiększył, startuję także w zawodach. Czasy nie są jakieś zawrotne, ale co jakiś czas wybiegnę kolejną życiówkę. W końcu biegam dla siebie a nie dla innych i nie dla szpanu.

Podczas I Warszawskiego Biegu Mikołajów na dystansie 10 km, w którym brałam udział, kiedy to biegałam w zupełnie innych niż do tej pory warunkach (przede wszystkim bieg po mocno ośnieżonej trawie) zdałam sobie sprawę, że bieganie bieganiem, rozciąganie rozciąganiem ale praca nad wzmacnianiem głównych partii ciała, takich jak nogi, brzuch i plecy to zupełnie co innego. Bez tego nie da się dobrze biegać. Wiele razy mówiłam sobie, że zacznę ćwiczyć, no ale właśnie…na gadaniu się kończyło.

Od 2 lat, w kącie pokoju stoi u mnie ergometr, na którym ćwiczyłam ok 3 miesięcy zaraz po zakupie. Sprzęt wprost idealny jak na cel, który chcę osiągnąć. Korzystając z tego, że nadszedł Nowy Rok, postanowiłam zapisać sobie moje postanowienie noworoczne i właśnie od dziś działam! Póki co ćwiczenia na ergometrze przeplatać będę z bieganiem, jednego dnia bieganie, drugiego ćwiczenia, co będzie później to czas pokaże…

Żeby nie przeginać, czas ćwiczeń będę zwiększać stopniowo. Dziś moje pierwsze 10 minut, podczas których zmęczyłam się prawie tak samo jak podczas mojego pierwszego biegu…

ergo1

Swoje postanowienia warto zapisywać, a nie tylko o nich mówić 🙂

 

Dodaj komentarz