Nienawidzę biegać i …

… jednocześnie tak to kocham!

Zawsze kiedy wyjeżdżam na dłużej niż jeden dzień, biorę ze sobą ciuchy i buty do biegania. Tak zrobiłam i tym razem. Jednak tym razem nie miałam ochoty biegać. Zupełnie mi się nie chciało. Czułam się zmęczona, wypalona i zrezygnowana…

Całkiem nie tak dawno, kiedy byłam w Bydgoszczy postanowiłam wyciągnąć moją siostrę na wspólny bieg. Po kilkuset metrach Iza prawie mi przywaliła za sam pomysł, o reszcie już nie wspomnę. Powiedziała „nigdy więcej!”. Skończyło się na tym, że Izka wróciła do domu, a ja pobiegłam dalej.

Dziś stała się rzecz niezwykła.  Dziś, to właśnie ONA wyciągnęła mnie na bieganie!!!!!!!!

Wspólnie zrobiłyśmy 5 km!! Dla Izy był to pierwszy tak długi dystans. I choć twarz jej płonęła, z włosów kapały krople potu, a koszulkę można było wykręcać, to dała radę. Było bosko! A mnie się znów zachciało chcieć!

Iza, jestem z Ciebie bardzo dumna! Dziękuję Ci za dziś i choć jutro rano pewnie znów będziesz mnie przeklinać to wiem, że znów pobiegniemy razem 🙂

 

Dodaj komentarz